Oczekiwania a realia

img_20170120_232806
Będąc w ciąży odwiedzałam swoje znajome które miały dzieci lub dziecko.
Była to swojego rodzaju forma przygotowania się do roli matki.
Podglądałam zarówno zachowanie dzieci jak i matek w różnych sytuacjach…
Miałam dużo negatywnych uwag i widziałam sporo błędów wśród moich koleżanek matek , ale nigdy im tego nie powiedziałam po prostu z szacunku do nich.
Przykład chociażby wyparzania butelek… bardzo rzadko (podejrzewam że z lenistwa:) ) mamy wyparzają butelki. Zazwyczaj wszystkie akcesoria typu smoczki, butelki czy zabawki są wyparzane tylko raz, a mianowicie przed pierwszym użyciem…

Moja pierwsza myśl?
Wow ale bałaganiary…. Nie zależy im na zdrowiu dziecka? Przecież butelka powinna być wyparzana zawsze przed podaniem mleka..

Irytowała mnie również sytuacja kiedy dziecko płaczące w łóżeczku czeka aż z łaską mama podejdzie i zobaczy co się dzieje. Moja myśl?

-No masakra a jak się dusi? albo coś mu zalega w gardle?  Jak można się nie śpieszyć do swojego dziecka?

Nie rozumiałam również kobiet które planowały ciąże a nie poszły do szkoły rodzenia lub na kursy z pierwszej pomocy dla niemowląt… Przecież nie każdy wie wszystko od razu….

No właśnie nie każdy wie wszystko od razu, więc od tego zacznijmy.

Po pierwsze wszystko wychodzi w praktyce… Teoria to jedynie niezbyt udany szkic czegoś, co planujemy.

Planując dziecko wiadomo trzeba mieć jakieś zaplecze finansowe im większe tym lepiej, i nie mówi tu o odłożeniu na wózek czy fotelik samochodowy, nie chodzi również o śpioszki, ciuszki, zabawki czy akcesoria dla niemowląt to powinno już czekać na maluszka w domu…
Zaplecze finansowe przynajmniej ja rozumiem to jako fundusz na:
-szczepienia (oczywiście te nie refundowane)
– mleko modyfikowane (a co jeśli nie będziesz mieć mleka? zdarza się najlepszym ja tak miałam)
-lekarstwa (co jeśli dziecko będzie mieć stałe leki? nie chodzi mi o poważnie chore dziecko ale np. zwykłe krople do mleka przeciw kolce kosztują… i zazwyczaj używa się ich do 3, 4 miesiąca)
-prywatny lekarz / świadczenie ( zdarza się coraz częściej, że trzeba skorzystać z prywatnej konsultacji lub usługi… np. USG bioderek na NFZ nie mogliśmy z maluszkiem wpasować się w termin z góry narzucany przez lekarza, niestety musieliśmy skorzystać z prywatnej usługi koszt 100 zł)
– imprezy rodzinne typu chrzciny, urodziny (nawet najmniejsze przyjęcie kosztuje, przewidujący rodzic powinien wziąć to pod uwagę..)

Do czego zmierzam..
Odkładając pieniądze właśnie na te niespodziewane wydatki zaczęłam liczyć się z każdym groszem i lista zakupów długa jak papier toaletowy zamieniła się w zwykłą kartkę…
-aspirator do noska który wydawał się tak bardzo niezbędny (150 zł) zamienił się w zwykłą gruszkę do nosa (5 zł)
-wyparzacz do butelek(100zł) został skreślony z listy i zastąpiony zwykłym garnkiem z wrzącą wodą.
Można by długo wymieniać.
Realia zaskakują człowieka i nasza teoria lub inaczej mówiąc plan macierzyństwa już zmienia się na początku. Nie posiadam wyparzacza do butelek i nie wyparzam ich przed każdym podaniem mleka… po prostu nie dałabym rady przed każdym karmieniem zagotować wodę w garnku i czekać z zegarkiem w ręku aż butelka się wygotuje…
Mam po prostu określone dni w tygodniu kiedy wyparzam wszystko w jednym sporym garnku, a w między czasie sprzątam mieszkanie z brudnych pieluch, papierków po herbatce koperkowej, mleku i zabawkach.

Miesiąc przed porodem razem z mężem przeszliśmy dwa kursy z pierwszej pomocy dla noworodków i dzieci… Powiem szczerze mało z nich pamiętam jedyne co utkwiło mi w głowie to podejmując się działań ratunkowych będąc sami w domu musimy najpierw wezwać pogotowie.
Jak na 4 godzinny kurs to niezbyt dużo 🙂
Ale wiem również, że płacz u dziecka to dobry znak.. Jeśli dziecko płacze to znaczy, że na pewno się nie dusi i nic nie utkwiło mu w gardle…
Muszę przyznać że nie biegnę od razu do łóżeczka dziecka gdy zapłacze.
Po pierwsze wiem że nic mu się nie dzieje a po drugie wiem że jeśli wezmę go na ręce to moja interwencja będzie nieco dłuższa więc wole dokończyć czynność którą zaczęłam np. domyć butelkę ponieważ potem na to nie będzie czasu…

Przez moje doświadczenie nabrałam nieco dystansu do krytykowania ( w moich myślach) jak kto wychowuje swoje dziecko.
Jeśli zachowanie rodzica jest takie a nie inne to musi być coś na rzeczy…

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s